| Osiedle Piastowskie - Aleja Kromera / Krzywoustego Wrocław Forum osiedla Piastowskiego wybudowanego przez GEO Mieszkanie i Dom
|
R
|
2x Dowcip |
| Autor |
Wiadomość |
marekt
. Metrek

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 11 Skąd: Wrocek
Poziom: 2
|
Wysłany: 14-08-2006 2x Dowcip
|

|
|
Pewnego pięknego poranka po nocnej imprezie, mój kuzyn i ja siedzimy przy śniadanku. W kuchni krzątała się żonka mojego kuzyna, w pewnej chwili jak burza wpada ich latorośl Kubuś (lat 5). Zawiązuje się dialog pomiędzy żoną kuzyna (Z), a Kubą (K).
Z: Czego nie posprzątałeś w pokoju?
K: Ale...
Z: Miałeś rano wynieść śmieci i wyprowadzić swego pieska.
K: Ale...
Z: Jakie ale, miałeś to wszystko zrobić!
K: Mamo! Ale takie rzeczy to tylko w Erze...
Kiedy nasza słodziutka córeczka miała około trzech lat nieopatrznie zabraliśmy ją do kościoła na uroczystą mszę z okazji Wielkanocy. Podniosły nastrój, świątynia pęka w szwach, nasza kruszynka wierci się i kręci... Wreszcie zdesperowana wyrywa się swemu tatusiowi i biegiem pędzi przed ołtarz, gdzie ksiądz wygłasza wyjątkowo długaśne i nudne kazanie. Nie ma jak przecisnąć się za nią, więc struchlali siedzimy nadal w ławce czekając, co będzie. Na szczęście dziecię stanęło przed ołtarzem nie przekraczając magicznej linii, dzielącej jej od Stołu Pańskiego. Teraz już większość wiernych patrzy na złotowłosego aniołeczka, grzecznie stojącego i patrzącego w księdza... Ówże nadyma się coraz bardziej, coraz bardziej podnosi głos... Nagle nasza słodka córunia chwyta się pod boczki i woła:
-Juź dosić, konieć, amen, idziemy do domu!
Ksiądz ze śmiechem jakoś tak szybciutko skończył... |
|
|
|
 |
M
Gość
Poziom: 4
|
Wysłany: 17-08-2006
|

|
|
Nowy Jork. Pitbull rzuca się na małą dziewczynkę. Młody człowiek ratuje ją i unieszkodliwia psa. Widzi to policjant z NYPD. Podchodzi i mówi:
– Jest pan bohaterem. Jutrzejsze gazety napiszą: „Nowojorczyk ratuje małą dziewczynkę”.
– Ale ja nie jestem z Nowego Jorku – odpowiada mężczyzna
– Nie szkodzi. Gazety napiszą: „Bohaterski Amerykanin ratuje małą dziewczynkę”.
– Ale ja nie jestem Amerykaninem.
– To skąd pan jest? – pyta policjant
– Z Palestyny.
Gazety następnego dnia napisały: „Islamski terrorysta zamordował amerykańskiego psa”.
Młody hiphopowiec budzi się w nocy na dźwięk wybijanej szyby. Za oknem widzi płonący krzyż. Nad łóżkiem pochyla się trzymający w ręku pętlę koleś w białym kapturze i mówi: ,,Podobno mówiłeś złotej rybce, że chciałbyś się bujać jak czarny?''
Na Uniwersytecie Jagiellońskim bylo czterech bardzo dobrych studentów,
radzili sobie świetnie na wszystkich egzaminach i testach. Zbliżał się
egzamin z chemii, miał być w poniedziałek o 8.00, wszystkim z ocen
wychodziła 5. Byli tak pewni siebiezż przed egzaminem zdecydowali
poimprezować u kolegów z uniwersytetu w Poznaniu. Było super, ale
zapili ryja w weekend i jak zasneli w niedziele po południu,
obudzili sie w poniedziałek koło 12.00. Na egzamin oczywiście
nie zdażyli postanowili zabajerować profesora. Tłumaczyli się,
że w weekend pojechali do kolegów na uniwersytet do Poznania,
aby pogłębić wiedze i wymienić doświadczenia. Niestety w drodze
powrotnej gdzies w lasach
złapali gumę, nie mieli koła zapasowego i długo nie mogli znaleźć
nikogo do pomocy. Dlatego niestety przyjechali dopiero koło południa.
Profesor przemyślał to i mówi:
- OK możecie przystąpić do egzaminu jutro rano.
Studenci zadowoleni, że się udało go zbajerować, pouczyli się jeszcze
trochę w nocy i na drugi dzień przyszli jak zwykle pewni siebie.
Profesor posadził ich w czterech osobnych pokojach, zamknął drzwi,
a asystenci rozdali pytania. Cały test był za 100 punktów.
Na pierwszej stronie było zadanie za 5 punktów, które wszyscy
rozwiązali bez wysiłku. Na drugiej stronie było tylko jedno
pytanie za 95 punktów:
- Które koło?
<spooofffed> ogladam se w nocy pornola, walac konia
<spooofffed> nagle matka wchodzi do pokoju
<spooofffed> jedyne co zdazylem zrobic to zmienic kanal
<spooofffed> no i moja matka zastaje mnie z "interesem" w reku patrzacego na przemowienie Lecha Kaczynskiego
Do klasztoru przyszedł młody chłopak jako świeżo upieczony po ślubach zakonnik.
Oprowadza go jeden z braci po klasztorze i pokazuje rożne miejsca, mówiąc:
- Tutaj jest dormitorium gdzie śpimy, tutaj refektarz gdzie jadamy posiłki,
tu biblioteka gdzie zgłębiamy wiedze, tutaj kaplica do modłów,
tutaj łaźnia do kąpieli, a tutaj... (w tym momencie znacząco mrugnął okiem
i otworzył drzwi szafy, z której ukazała się wielka, wypięta dupa)
...tutaj możemy sobie ulżyć. - dokończył braciszek, a widząc zdziwioną minę świeżo upieczonego zakonnika począł wyjaśniać:
- Modły, modłami, ale człowiek jest tylko człowiekiem. Ilekroć ci się zachce ulżyć swej męskości przychodź tu synu i używaj. Możesz to robić w poniedziałki, wtorki, środy, piątki, soboty i niedziele.
- A w czwartki?
- W czwartki nie, bo wtedy jest twój dyżur...
W Hong Kongu jest takie prawo że zdradzona kobieta może zgodnie z prawem zabić swojego męża. Uczynić to jednak może tylko gołymi rękoma.
"Do dziś pamiętam mój "pierwszy raz" z kondomem, miałem 16 lat albo coś
około. Poszedłem do sklepu kupić paczkę prezerwatyw. Za ladą stała
przepiękna kobieta, która najprawdopodobniej wiedziała, że nie mam
doświadczenia w "tych" kwestiach. Podała mi paczkę i zapytała, czy wiem,
jak
tego używać.
Szczerze odparłem: nie.
Tak więc otworzyła paczkę, wyjęła jednego i rozwinęła na kciuku, po czym
poleciła sprawdzić, czy jest na miejscu i czy mocno się trzyma.
Najprawdopodobniej musiałem wyglądać na osobę, która nie do końca
zrozumiała
to, co powiedziała, więc rozejrzała się po sklepie, podeszła do drzwi i
zamknęła je.
Chwyciła mnie za rękę i wciągnęła na zaplecze, gdzie zdjęła z siebie bluzkę.
Po chwili zdjęła też stanik. Spojrzała na mnie i zapytała: Czy to cię
podnieca?
No cóż, byłem tak zaskoczony tym wszystkim, że tylko kiwnąłem głową. Wtedy
powiedziała, że czas nałożyć prezerwatywę. Kiedy ją nakładałem, ona
zrzuciła
spódniczkę, zdjęła majteczki i położyła się na stole.
No dawaj, powiedziała, nie mamy zwyt wiele czasu.
Tak więc położyłem się na niej. To było cudowne, szkoda, że nie wytrzymałem
zbyt długo... PUF, i było po sprawie... Spojrzała się na mnie przerażona:
"jesteś pewien, że nałożyłeś prezerwatywę?"
Odpowiedziałem tylko no pewnie, i podniosłem kciuk, by jej pokazać."
Umiera papież. U wrót raju św. Piotr go pyta:
- Ktoś ty?
- Ja? biskup Rzymu.
- Biskup Rzymu? Nie kojarzę.
- No, namiestnik Pański na Ziemi.
- To Bóg ma namiestnika? Nic mi o tym nie wiadomo.
- Jestem głową kościoła katolickiego!
- A co to takiego?
- ....
- Dobra. Czekaj tu, idę spytać szefa.
(tup, tup, tup)
- Panie Boże, masz chwilkę? Jest tu taki jeden, mówi, że jest papieżem, Twoim namiestnikiem na Ziemi, głową czegoś tam..
- Nie kojarzę. Ale moment... Jezusie, może ty coś o tym wiesz?
- Nie, tato, nie kojarzę. Ale pójdę z nim pogadać.
Po chwili wraca Jezus zwijając się ze śmiechu i mówi:
- Pamiętacie to kółko rybackie, które zakładałem 2000 lat temu?
- No, i?
- Oni do tej pory działają!
Wchodzi Amerykanin do baru w Polsce i mówi:
- Słyszałem, że wy, Polacy to jesteście straszni pijacy. Założę się o 500$, że żaden z was nie wypije litra wódki jednym haustem.
W barze cisza. Każdy boi się podjąć zakład. Jeden gościu nawet wyszedł. Mija kilka minut, wraca ten sam gościu, podchodzi do Amerykanina i mówi:
- Czy twój zakład jest wciąż aktualny?
- Tak. Kelner! Litr wódki podaj!
Gościu wziął głęboki oddech i fruuu... z litra wódki została pusta butelka. Amerykanin stoi jak wryty, wypłaca 500$ i mówi:
- Jeśli nie miałbyś nic przeciwko, mógłbym wiedzieć, gdzie wyszedłeś kilka minut wcześniej?
- A, poszedłem do baru obok sprawdzić, czy mi się uda...
Henryk ma 95 lat i mieszka w domu starców. Każdego wieczoru, po kolacji Henryk wychodził do ogrodu, siadał na swoim ulubionym fotelu i wspominał swoje życie. Pewnego wieczoru, 87-letnia Stefania spotkała go w ogrodzie. Przysiadła się i zaczeli rozmawiać. Po krótkiej konwersacji Henryk zwraca się do Stefanii z pytaniem:
- Wiesz o czym już calkiem zapomniałem?
- O czym?
- O seksie.
- Ty stary pierniku! Nie stanąłby ci nawet gdybyś miał przyłożony pistolet do głowy!
- Wiem ale było by miło gdyby ktoś potrzymał go chociaż w ręce.
I Stefania zgodziła się. Rozpięła Henrykowi rozporek i wzięła jego pomarszczonego fiutka do ręki. Od tego czas co wieczór spotykali się w ogrodzie.
Jednak pewnego dnia Stefania nie zastała Henryka w umówionym miejscu. Zaniepokojona (wszak w tym wieku o wypadek łatwo) poczęła go szukać. Znalazła Henryka w najdalszym kącie ogrodu a jego fiutka trzymała w ręku 89-letnia Zofia. Stefania nie wytrzymała i krzykneła ze łzami w oczach:
- Ty rozpustniku! Co takiego ma ta lafirynda czego ja nie mam?!
- Parkinsona... |
|
|
|
 |
joanna
.

Dołączył: 04 Lip 2006 Posty: 18
Poziom: 2
|
Wysłany: 01-09-2006 Jeszcze kilka
|

|
|
Teść wchodzi przez bramkę do ogródka i widzi w oknie domu smutnego
zięcia. Teść pokazuje jeden kciuk "up", na co zięć z okna obydwa.
Wtedy teść z pytającą miną robi "węża" ręką, a zięć odpowiada tak
samo, ale dwuręcznie. Na co teść wali się w klatkę pięścią, a zięć
masuje dłonią po brzuchu i obydwaj znikają.
Tłumaczenie poniżej:
T: Mam flaszkę!
Ź: To mamy dwie!
T: Żmija w domu?
Ź: Są obie.
T: To co, pijemy na klatce?
Ź: Nie, na śmietniku!
Swego czasu, kole 20 lat temu albo i jeszcze dawniej rodzicielstwo wybrało się do piwnicy po parę słoików na przetwory, a że braciszkowi zaburczało w brzuchu, a Danio co z głodem wygra zawsze jeszcze nie było dostępne w Polsce, postanowił sobie usmażyć rybkę, bo kiedyś widział jak to się robi na piątkowe obiadki. Więc niewiele myśląc wyjął patelnie, polał olejem, poczekał aż się rozgrzeje i podszedł do akwarium. Wziął siateczkę, wyłowił dorodną sztukę i sru na patelnie. Przez chwilę się ponoć rzucała, ale trwało to chwile. Kiedy to z jednej strony już była ładnie przyrumieniona weszli rodzice. Przez chwile byli z niego dumni, że już potrafi sobie papu zrobić, ale wytłumaczyli że to trochę inaczej się przyrządza. Strat w ludziach nie było, rybka niestety została pochowana przez muszle z bakelitu i popłynęła do Silnicy. Jakiś czas temu chciał mieć chomika, długo musiał przekonywać, że tego zwierzaczka już zjeść nie będzie chciał.
Mamusia długo sypia, młody nauczył się sam zabawiać o poranku. Wstaję, zaspana, w kuchni ogromny wiecheć róż. Wypytuję co tam, kto to, młode kreci podejrzanie w końcu dowiaduję się że to jeden z kandydatów. Pytam młode czego nie zaprosiło, co powiedziało na to młody:
- Powiedziałem dziękuję i dałem dwa złote!
Młody dość długo skutecznie odstraszał kandydatów do hmmm powiedzmy ręki mamusi. Jeden z kandydatów, fura jak marzenie, sam facet lekko podtatusiały, czerwony na pysku i spocony zabiera nas na wycieczkę do Kazimierza, podlizując się młodemu. Młody niewzruszony:
- Mama, ale to sobie musisz cycki powiększyć bo mu do samochodu nie pasujesz!
Młode nie cierpi zaglądania w gardło i zwykle albo odmawia, albo gryzie. Musiał pójść z babcią do lekarza, po powrocie słyszę:
- Babciu, jak powiesz mamie że go ugryzłem to ja jej powiem że płakałaś na zastrzyku!
Młody z dziadkiem naprawiają spłuczę w kibelku. Obaj "techniczni inaczej". Telefon do pracy:
- Mama, a jak co pół godziny będzie się sama woda spuszczała to może być?
Oświadczyny jednego z kandydatów, akceptowane przez młodego, miały miejsce w sylwestra. Północ, ciemno, pijemy szampana, w moim kieliszku coś dzwoni, myślę - pewnie szkło jakieś wpadło albo młodego badziewia. Dyskretnie idę do kuchni, wylewam, wracam. Młody i kandydat patrzą na mnie:
- Wypiłaś?
- No wypiłam a co?
Cisza. W końcu młody z niedowierzaniem
- Połknęłaś pierścionek?
Tak sobie romantycznie oświadczyny wymyślili.
- Mamo, czy ja aby nie jestem adoptowany?
- Byłeś. Ale cię oddali...........
- Panie doktorze, co mi Pan tu wypisuje?
- Świadectwo zgonu.
Rozmawiają dwie sąsiadki. Jedna drugiej mówi:
- Krystyna, słuchaj, mówią, że wszyscy chłopcy z Iraku wracają chamscy,
brutalni, zgorzkniali?
- Bzdura, Helka, wczoraj mój brat wrócił, miły, grzeczny, ustępliwy,
uczynny. Nawet oczy zaczął malować...
Na skrzyżowaniu stoi niewidomy z psem przewodnikiem. Zapala się czerwone
wiatło dla pieszych i w tym momencie pies ciągnie faceta na jezdnię.
Rozlega się przeraźliwy pisk hamulców, lecą joby, no ale jakoś wszystkim
udało się wyhamować i niewidomy cały i zdrowy przeszedł przez jezdnię.
Zatrzymał się na chwilę, poszperał po kieszeniach, znalazł jakieś
ciastko i częstuje psa.
Facet, który z boku obserwował całe zajście, podchodzi i zagaja:
- Panie! Ten pies prawie pana zabił, a pan jeszcze go ciastkiem nagradzasz!?
- Ee... nie, chcę tylko sprawdzić gdzie on ma łeb, żeby go kopnąć w dupę!
Archeologom udało się całkowicie odszyfrować napis na płytach darowanych
Mojżeszowi. Okazało się, że przykazanie było tylko jedno
"Nie z czasownikami pisze się osobno. Na przykład: nie zabijaj, nie kradnij,
nie cudzołóż, itd."
Umiera stary Gruzin. Przy łożu smierci siedzi jego wnuk.
Umierający mówi:
- Kiedyś, gdy umarł Lenin, umarł i leninizm... Kiedy umarł Stalin, umarł
stalinizm...
- Dziadku Onanie, nie umieraj!
Jechało dwóch policjantów radiowozem i nagle jednego z nich rozbolał
żołądek.
Mówi do kolegi:
- Piotrek, zatrzymaj samochód, muszę na chwilę iść w krzaki. Zatrzymali się,
wyszedł. Po chwili znowu krzyczy do kolegi;
- Piotrek, rzuć mi bloczek z mandatami - nie mam się czym podetrzeć!
- Czyś ty zwariował? Weź 10 złotych i sobie podetrzyj.
Po pewnym czasie pechowy policjant wychodzi z krzaków, ale jest jakoś
dziwnie upaprany.
- A ty coś taki umazany?
- Miałem tylko osiem pięćdziesiąt...
Chirurg operujący słonia mówi do pielęgniarki:
- No, tym razem dobrze mi poszło. Nie zostawiłem w jego brzuchu żadnych
narzędzi... Prawda, siostro? Siostro? Gdzie się siostra podziała?
Drużynowe Mistrzostwa świata w robieniu loda!
Zjechały się panie z całego świata. Oczywiście nie zabrakło prasy, radia,
telewizji...etc.
Korespondent jednej ze stacji TV przeprowadza wywiady z drużynami.
Najpierw zaczyna rozmowę z drużyną USA:
- Jak nastroje przed zawodami?
- Wszystko dopięte na ostatni guzik, ciężko trenowałyśmy w okresie
przygotowawczym, morale doskonale, wygramy! Jeżeli oczywiście w polskiej
drużynie zabraknie Mani...
Podobne pytanie zadaje Francuzkom (oczywiście faworytkom)
- Wszystko w najlepszym porządku, w końcu jest to nasza narodowa
dyscyplina, od lat jesteśmy w czołówce, wygramy! Jeżeli oczywiście Mania
nie przyjdzie....
I tak chodzi od nacji do nacji i wszędzie to samo - "Jeżeli Mania nie
przyjedzie...."
Wreszcie nie wytrzymał i zapytał:
- Co to za Mania? Autorytet jakiś czy co?
- Autorytet nie autorytet, ale kostkę Rubika w ustach układa....
Zagubiona na peryferiach powiatu hrubieszowskiego wieś. Na jej skraju
dwa stojące obok siebie domostwa:
- Kargulak - słychać męski głos dobiegający z sieni jednego z zabudowań
- Przyjdź no do mnie.
- Zajęty żem - dobiega z okna drugiej chałupy
- Przyjdź, wypijem cóś...
- Potem.
- Wódeczkę zimną żem ze studni wyciągnął i kiełbasę swojską z komory.
- Nie mogę... Żonę r*cham... Żeby ją szlag trafił...
-Do komisariatu policji wbiega zziajany mężczyzna.
- Okradli mi sklep!
- A był święcony?
- Nie.
- To nie ma przestępstwa.
- A co jest?
- Kara Boska!
- Gdybyśmy przed baranem postawili wiadra: z wodą i z alkoholem, to czego
się napije baran? - pyta prelegent usiłujący różnymi przykładami przekonać
słuchaczy, że picie alkoholu jest szkodliwe.
- Wody! - odkrzykują słuchacze.
- Tak! A dlaczego?!
- Bo baran!
Po badaniu okulista mówi do faceta:
- Uważam, że powinien pan ograniczyć onanizowanie.
- A co, wzrok sie od tego psuje?
- Nie, wkurwia pan ludzi w poczekalni.
Poszedł facet do lekarza z próbka moczu. Lekarz odkręcił słoiczek, pociągnął
spory łyk. Facet zbladł, a lekarz popłukał trochę w ustach, zadarł głowę do
góry i zrobił tak: glugluglu, po czym połknął.
Uśmiechnął się i powiedział:
- Mocz w porządku. Proszę jutro przynieść kał...
Na drugi dzień facet przychodzi z próbką kału, podaje lekarzowi. Ten wyjmuje
z szuflady łyżeczkę, otwiera słoik... Pacjent znowu blednie. Lekarz miesza
łyżeczką w słoiku, wyciąga porcję, ogląda wącha... Facet robi sie zielony...
Wtedy lekarz wkłada łyżeczkę do ust, mlaska, uśmiecha się. Facet ma juz
żołądek w gardle. Nagle lekarz przełyka i podsuwa łyżeczkę pacjentowi z
pytaniem:
- Poczęstuje się pan?
Pacjent energicznym ruchem głowy zaprzecza. Wtedy lekarz rzuca z triumfem:
- Mamy pierwszy objaw! Po czym zapisuje w zeszycie: brak łaknienia.
Akademik, noc, impreza na całego. Na środku korytarza leży nachlany,
zarzygany
student. Obok dwóch jego kolegów z pokoju przygląda mu się paląc papierosy:
- Widzisz jaki kutafon - bełkocze jeden - przysięgał, że to nie on
wp**rdolił cały makaron.
" ja NA PEWNO nie będę mieć dwóch nazwisk, nazywam się Ewelina Ruchała a narzeczony Piotr Bosko." |
|
|
|
 |
magdam [Usunięty]
Poziom: 4
|
Wysłany: 11-11-2006
|

|
|
W roku 2030 odbył się zjazd naukowców, którzy debatowali na temat reprodukcji człowieka. Od pewnego czasu występował taki problem, że nie rodziły się dzieci. Naukowcy rozmawiali o tym, jakie są tego przyczyny i jak im zaradzić.
- Może to przez promieniowanie??? - mówi jeden
- Nie... Ja sądzę, że to przez zatrucie środowiska...
- A może to przez genetycznie modyfikowaną żywność???
Odwracają się do pewnego naukowca, który stoi przy szwedzkim stole:
- A pan, panie kolego, co sądzi na ten temat??
- Wiecie co?? Nie mam pojęcia... - odrzuca na talerzyk kość i oblizuje palce - Ale ten bocian smakuje zajebiście....
- Ciągle pijesz i pijesz! Idź ty kiedy na cmentarz i zobacz, ilu facetów w twoim wieku umarło od wódki!
Jakiś czas później...
- Gdzie byłeś?
- Na cmentarzu, jak mówiłaś.
- I co?
- Nie powiem, dużo zmarłych... Czytałem szarfy na wieńcach i tam było: "Od żony", "Od teściowej", "Od sąsiadów", "Od dzieci", "Od przyjaciół"... Ale od wódki - ani jednego! |
|
|
|
 |
Zbychu [Usunięty]
Poziom: 4
|
Wysłany: 14-11-2006
|

|
|
Trzej królowie prowadzeni przez gwiazdkę betlejemską doszli do stajenki.
Wchodzą po kolei do środka. Jako ostatni wchodzi Baltazar.
Nie zauważył niskiej framugi, walnął się w głowę i krzyknął:
- O Jezu!
Uradowany Józef odwrócił się do Marii:
- O! I to jest imię, a nie jakiś tam Stefan!
Wersja spalona:
Trzej królowie prowadzeni przez gwiazdkę betlejemską doszli do stajenki. Wchodzą po kolei do środka. Jako ostatni wchodzi Baltazar.
Nie zauważył niskiej framugi, walnął się w głowę i krzyknął:
- O ku*wa! |
|
|
|
 |
Doradca

..

Dołączył: 27 Lis 2006 Posty: 25
Poziom: 3
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
|