| Osiedle Piastowskie - Aleja Kromera / Krzywoustego Wrocław Forum osiedla Piastowskiego wybudowanego przez GEO Mieszkanie i Dom
|
R
|
Dowcip |
| Autor |
Wiadomość |
marekt
. Metrek

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 11 Skąd: Wrocek
Poziom: 2
|
Wysłany: 03-08-2006 Dowcip
|

|
|
Do apteki wchodzi jeżyk. Podchodzi do okienka i mówi:
- Proszę 50 prezerwatyw
Za nim stoją dwa zające. Jak usłyszały zamówienie, to zaczęły się śmiać.
Jeżyk odwrócił się, popatrzył na zające, po czym odwrócił się do okienka i mówi:
- Proszę jeszcze dwie. |
|
|
|
 |
Ania
Gość
Poziom: 4
|
Wysłany: 03-08-2006
|

|
|
Mama dała Jasiowi ostatnie 50 zł na zakupy (do wypłaty było jeszcze 2
tygodnie) i mówi:
- Jasiek kupisz chleb, margarynę i kawałek sera. Reszta kasy trafia na
stół.
Jasiek poszedł do sklepu, ale po drodze spodobał mu się misiek za całe
50 złotych. Kupił misia i pędzi do domu. Matka na to:
- Jasiu, kurwa, co żeś zrobił ty baranie, natychmiast idź sprzedaj tego
misia.
Jasiek bez namysłu poszedł opchnąć misia sąsiadce. Wchodzi do jej
mieszkania, a sąsiadka w łóżku z jakimś facetem. Nagle rozlega się
pukanie do drzwi. Sąsiadka wpycha faceta razem z Jasiem do szafy. Jasiek
w szafie do faceta:
- Kup pan misia.
- Spadaj chłopcze.
- Kup pan misia bo będę krzyczał.
- Masz pięćdziesiąt złotych i się zamknij.
Jasiu dalej do gościa:
- Oddaj misia.
- Nie oddam.
- Oddaj, bo będę krzyczał.
Sytuacja powtarza się kilkanaście razy, Jasiu zarobił kasy od cholery.
Wraca do domu z zakupami (kawior, krewetki, szynki, i całą furę szmalu
jeszcze przytargał). Matka do Jasia:
- Jasiek chyba bank obrabowałeś, natychmiast do księdza idź się
wyspowiadać!
Jasiek poszedł do kościoła, podchodzi do konfesjonału i mówi:
- Ja w sprawie misia,
- Spierdalaj, już nie mam kasy! |
|
|
|
 |
rys [Usunięty]
Poziom: 4
|
Wysłany: 18-02-2007
|

|
|
Trwa egzamin w formie testu , w którym trzeba wybrać jedną poprawną odpowiedź z
dwóch. Wszyscy siedzą i piszą zawzięcie tylko jeden student rzuca monetą i
dopiero zaznacza odpowiedź
- ten skończy pierwszy - myśli sobie prowadzący, ale czas egzaminu się kończy,
wszyscy oddają prace, tylko ten jeden siedzi i dalej rzuca monetą. W końcu
profesor nie wytrzymał , podchodzi do gościa
- Pan jeszcze nie skończył?
- juz skończyłem
- to co pan robi??
- sprawdzam czy dobrze... |
|
|
|
 |
rys [Usunięty]
Poziom: 4
|
Wysłany: 08-03-2007
|

|
|
Kolega opowiada koledze:
- Byłem u lekarza i poprosiłem o syrop od kaszlu, a on dał mi nie wiem czemu środek na rozwolnienie.
- Zażyłeś ten środek?
- Zażyłem.
- I co, kaszlesz?
- Nie mam odwagi...
Maż z żoną ulegli bardzo poważnemu wypadkowi. Po kilkunastogodzinnnej operacji żony do męża wychodzi lekarz i mówi:
- Proszę Pana, na początek dobra wiadomosć, żona operację przeżyla.
Mąż wyraża radość.
- No tak, mówi lekarz, ale wie Pan, muszę Pana poinformowac o paru sprawach. Otóz: po pierwsze - ta operacja nie jest jedyna, żona musi przejść jeszcze bardzo poważny zabieg w specjalistycznej klinice, tego nie refunduje Narodowy Fundusz Zdrowia, koszt operacji to około 70-80tysięcy złotych. To nie wszystko, żona wymagać będzie dlugotrwałej, w zasadzie dożywotniej rehabilitacji w bardzo specyficznych warunkach, nie muszę dodawać, ze nie refunduje tego NFZ, koszt miesięczny to jakieś 2 000 PLN. No i ponadto żona jako inwalida wymagać będzie specjalistycznego sprzętu i środków higienicznych, to kosztuje jakieś 1500-2000 PLN mięsiecznie, oczywiście NFZ w żaden sposób w kosztach nie partycypuje.
Zapada cisza.
Wtem lekarz klepie męża w ramię i mówi:
- Eee, żartowalem, nie żyje.
Idzie facet polną ścieżką.
- O! Gówno!
- O kurwa, powiedziałem "gówno"!
- O Boże! Powiedziałem "kurwa"!
- A chuj! I tak nie chciałem być księdzem!
Pływa sobie żółw w rzece - spokojny, wuluzowany. Podpływa do niego rekin i odgryza mu nogę, a żółw na to:
- No bardzo kurwa śmieszne!
Kowalski pracuje w kostnicy i przygotowuje pana Rysia do pogrzebu.Odkrywa jego ciało i widzi niesamowicie dużego członka. Odcina go, aby pokazać żonie ten ewenement. Chowa do teczki i przynosi do domu.
- Kochanie, patrz, co odkryłem!
Żona na to:
- O Boże, Rysiek nie żyje!
Przychodzi zakonnica do lekarza:
- Panie doktorze z pochwy sypią mi się znaczki pocztowe!
Lekarz kazał się zakonnicy rozebrać i po dokładniejszych oględzinach stwierdził:
- To nie znaczki pocztowe, tylko naklejki z bananów.
W kinie siedzą chłopak z dziewczyną. Film trwa, chłopak się nagle odzywa:
- Minęła już godzina, a ty mnie nawet nie pocałowałaś...
- Przecież zrobiłam ci loda.
- Mi?
Kupował facet od rolnika chałupę nad jeziorem. I pyta go:
- Panie, a jak tutaj z komarami?
- Noooo... czasem są, ale my znaleźliśmy sposób!
- Tak? Jaki?
- Nooo.... sadzamy teściową na ławeczce przed chałupą i smarujemy jej twarz miodem. I te komary lecą do niej i jest spokój.
- Ale ona sie przecież zadrapie na śmierć!
- Nieeeee... jest sparaliżowana...
Nad brzegiem jeziora siedzą sobie Polak, Rusek i Anglik. W pewnym momecie Polak zuważył tabliczkę z napisem "To jezioro spełnia życzenia." i instrukcję pod spodem:
"Wejdź na molo, weź rozbieg, przy końcu wyskocz i wypowiedz życzenie, a jezioro zmieni się w rzecz, o którą prosisz."
Pierwszy biegnie Polak. Na końcu mola wyskakuje i krzyczy:
- Wino! - Jezioro zamienia się w wino.
Drugi biegnie Rusek i krzyczy:
- Vodka! - Jezioro zamienia się w wódkę.
Biegnie Anglik, już ma wyskakiwać, ale potyka się:
- Oh shit!
Do taksówki wsiada napakowany, łysy jegomość w dresie i krzyczy do taksówkarza:
- Napierdalaj na Mickiewicza!
Wyrwany z zadumy i przestraszony taksiarz:
- Pierdolony Mickiewicz, takie chujowe wiersze pisał, a "Pana Tadeusza"to już strasznie spierdolił! |
|
|
|
 |
Margless
Gość
Poziom: 4
|
Wysłany: 12-03-2007
|

|
|
Wysoko w górach, hen wysoko w lodowej grocie siedza dwa straszliwe Yeti i obgryzaja kosteczki. Mniejszy straszliwy Yeti przerywa na chwile i pyta wiekszego:
- Tato, a powiedz mi, po co my sie tak ukrywamy przed czlowiekami, co?
- Sa takie male! Przeciez i tak je w koncu zjadamy, tak?
- Dlaczego napadamy na nich od tylu?
- Bo widzisz, synku - odpowiada wiekszy straszliwy Yeti dokladnie oblizujac palce
- lepiej smakuja nieobesrane... |
|
|
|
 |
Ragnarok
Gość
Poziom: 4
|
Wysłany: 12-03-2007
|

|
|
Trzy etapy seksu.
- Pierwszy to tak zwany SEKS DOMOWY, podczas którego stosunki Nowożeńców odbywają się często i w różnych miejscach, np.w kuchni,w gościnnym pokoju, na podłodze, w wannie itd.
- Następnie przychodzi etap zwany SEKSEM SYPIALNIANYM podczas którego stosunki płciowe odbywają się regularnie i jak sama nazwa wskazuje w sypialni.
- Z czasem, nieublagalnie pojawia sie trzeci etap zwany SEKSEM PRZEDPOKOJOWYM. Podczas tego etapu małżonkowie mijają się sporadycznie w przedpokoju mówiac: "Pierdol się!!!"
"Praca w biurze to ciągła walka: do południa z głodem, od południa ze
snem..."
Biatlonistka Małgorzata Ruchała:
"Na pewno po ślubie nie będę nosiła podwójnego nazwiska, bo mój narzeczony nazywa się Piotr Bosko " __._,_._
Pierwsza próba z bombą nowej generacji wykorzystującą elementy
sztucznej inteligencji była nieudana. Skubana była za cwana, by dać
się wypchnąć z samolotu...
- Ciemna druga strona jest... bardzo ciemna...
- Przymknij się Yoda i żryj tego tosta! __._,_.___
Przychodzą do fotografa zebra z pingwinem zrobić sobie zdjęcie.
- Kolorowe, czy czarno-białe? - pyta fotograf...
- A jebnąć ci?!!!
AUTENTYK 1
Do warsztatu wjeżdża laweta a na niejrozbite Cinquecento - wyraźnie widać, że wpasowało się w drzewo. Z lawety wysiada kierowca i kobieta (kolor włosów raczej jasny). Zaczyna się rozmowa:
- Co się stało?
- To co widać. Samochód rozbity!!
- A Pani nic się nie stało?
- Nie.
- A co się wydarzyło?
- Samochód mi się zepsuł...
- Chyba raczej go Pani rozbiła...
- Nie, nie. Jechałam do koleżanki kiedy samochód się zepsuł, po prostu stanął. Więc zadzwoniłam do koleżanki. Ona przyjechała swoim fiatem Punto. Nic nie udało się zrobić więc postanowiłysmy holować samochód do warsztatu. Jakoś sobie poradziłyśmy z tymi wkręcanymi hakami, plastikowymi osłonkami, dziwnymi karabińczykami przy lince holowniczej. No i kiedy hol już był zaczepiony WSIADŁYŚMY OBYDWIE DO FIATA PUNTO i ruszyłyśmy... (właściciel warsztatu z trudem zachowuje powagę)... no i na łuku moje Cinqecento nie skręciło tylko wyleciało z zakrętu i uderzyło w drzewo...
----------------------------------
AUTENTYK 2:
Znajomy pojechał zimową porą z 6-cio letnim synkiem do salonu Alfa Romeo po odbiór nowego samochodu. Po wyjechaniu z salonu synek zauważył stojącego na pustym parkingu niewielkiego bałwanka.
- Tato! pukniemy bałwanka? - z uśmiechem zapytał...
Tata widząc uśmiechnięta twarz swego dziecka docisnł pedał gazu i skierował się na bałwanka, już po chwili siedział zdziwiony w samochodzie w którym zadziałały wszystkie poduchy.
Bałwanek okazał się być ulepiony na hydrancie. Samochód z rozwalonym dokumentnie przodem już na holu wrócił do salonu wśród owacji na stojąco pracowników. __._,_.
Konferencja, temat: "kariera zawodowa, a wiernosc malzenska", Referent wygłasza:
- Pierwsze miejsce jesli chodzi o zdrady małzenskie zajmuja lekarze; te nocne dyzury sprzyjaja, kilka etatow naraz itd...
- Drugie miejsce... to oczywiscie artysci; ciagle nowe role, plany, otoczenie...
..... no a trzecie miejsce - to własnie ludzie tacy jak Panstwo - uczestnicy konferencji, szkolen, jezdzacy w delegację no i ...
Z sali odzywa się facet:
- Protestuje! już od 20 lat wyjezdzam i nigdy mi sie to nie zdarzylo!
Na to głos z konca Sali:
- I własnie przez takich chujów jak ty mamy trzecie miejsce!
__._,_.___
Wieczorem,
wicepremier Lepper zmęczony dniem pracy przechodził obok pokoju Klubu
Poselskiego Samoobrony. Do jego uszu doszły dźwięki głośnej muzyki
dobiegającej za zamkniętych drzwi. Zdecydowanym ruchem otworzył je i wszedł
do środka. Dobrą chwilę przyzwyczajał oczy do ciężkiej od dymu papierosowego
atmosfery pokoju. Po chwili dostrzegł całą śmietankę swojej partii, wszędzie
walały się puste butelki.
- Co to?! Pijaństwo w moim klubie na terenie Sejmu!? Mało mamy jeszcze
kłopotów?!
- A jest powód panie przewodniczący, jest powód - bełkotliwie odezwał się
Filipek... - Koleżanka Lewandowska dostała okres.
- Aaa... - westchnienie ulgi wydarło się z premierowskiej piersi - to mi też
polejcie.
Przyjmiemy dyrektorkę biura poselskiego.
Wymagania:
- wykształcenie podstawowe
- miła aparycja
- cierpliwość
- poczucie humoru
- brak umiejętności podpisywania się będzie dodatkowym atutem.
Szedł facet przez ogród i nalał w pory.
Kupił sobie facet długopis i się popisał.
Szedł facet przez las i zdębiał .
Szedł facet koło koparki i dał się nabrać.
Szedł facet koło betoniarki i się zmieszał.
Szedł facet przez budowę i go zamurowało.
Wyjrzał żołnierz z okopu i coś mu do łba strzeliło.
Pojechał filatelista na wojnę i dostał serię.
Szedł facet przez lód i się załamał.
Wygląda facet przez okno, patrzy, a tam ludzkie pojęcie przechodzi.
Robiła babcia na drutach, przejechał tramwaj i spadla.
Idą mrówki przez most. Pierwsza, druga, pół do trzeciej ...
Wychodzi facet na balkon i widzi że z góry wióry lecą. Idzie na górę, a tam sąsiad struga wariata.
Idzie facet przez przedpokój i słyszy dziwne odgłosy za drzwiami. Otwiera drzwi, a tam zbieg okoliczności.
Siedzi facet w pokoju i nagle słyszy dziwne szemranie w szafie. Otwiera szafę, a tam palto z mody wychodzi.
Pewien rolnik powiesił swoje konie na drzewie i powiedział do nich "Wiśta"
Leży facet w łóżku. Obok wielka plama krwi, a pod łóżkiem ... ranny pantofel.
- Czy nie przeszkadza panu mieszkanie koło autostrady?
- Nnii ieeeee . ..
Dziadek brał udział w zawodach balonowych i nieźle wypadł.
Szedł krawiec w nocy ulicą i zaszył się w ciemnościach.
Kowalski poszedł na policję i niezłe się tam spisał.
Bezrobotny Nowak poszedł po chleb, ale spotkał go zawód.
Dwaj chłopcy rzucali w siebie kamieniami. W końcu jeden z nich krzyknął: "To jest propozycja nie do odrzucenia!" i rzucił granat.
Chuligani napadli na Malinowskiego i od tego czasu zmienił się nie do poznania.
Dwaj maszyniści rozmawiają w czasie jazdy lokomotywa. W końcu jeden z nich się zdenerwował i skierował rozmowę na inne tory.
Pewien żołnierz chciał się zabawić. Wszedł na minę i niezłe się rozerwał.
Dwaj myśliwi postanowili uczcie polowanie. Strzelili sobie po jednym.
Słyszałeś kawał o "Samochodzie co przejechał babkę" ?
- Nie
- Ja tez nie . Ale fajnie się zaczyna
Kolega opowiada koledze:
- Byłem u lekarza i poprosiłem o syrop od kaszlu, a on dał mi nie wiem czemu środek na rozwolnienie.
- Zażyłeś ten środek?
- Zażyłem.
- I co, kaszlesz?
- Nie mam odwagi...
Maż z żoną ulegli bardzo poważnemu wypadkowi. Po kilkunastogodzinnnej operacji żony do męża wychodzi lekarz i mówi:
- Proszę Pana, na początek dobra wiadomosć, żona operację przeżyla.
Mąż wyraża radość.
- No tak, mówi lekarz, ale wie Pan, muszę Pana poinformowac o paru sprawach. Otóz: po pierwsze - ta operacja nie jest jedyna, żona musi przejść jeszcze bardzo poważny zabieg w specjalistycznej klinice, tego nie refunduje Narodowy Fundusz Zdrowia, koszt operacji to około 70-80tysięcy złotych. To nie wszystko, żona wymagać będzie dlugotrwałej, w zasadzie dożywotniej rehabilitacji w bardzo specyficznych warunkach, nie muszę dodawać, ze nie refunduje tego NFZ, koszt miesięczny to jakieś 2 000 PLN. No i ponadto żona jako inwalida wymagać będzie specjalistycznego sprzętu i środków higienicznych, to kosztuje jakieś 1500-2000 PLN mięsiecznie, oczywiście NFZ w żaden sposób w kosztach nie partycypuje.
Zapada cisza.
Wtem lekarz klepie męża w ramię i mówi:
- Eee, żartowalem, nie żyje.
Idzie facet polną ścieżką.
- O! Gówno!
- O kurwa, powiedziałem "gówno"!
- O Boże! Powiedziałem "kurwa"!
- A chuj! I tak nie chciałem być księdzem!
Pływa sobie żółw w rzece - spokojny, wuluzowany. Podpływa do niego rekin i odgryza mu nogę, a żółw na to:
- No bardzo kurwa śmieszne!
Kowalski pracuje w kostnicy i przygotowuje pana Rysia do pogrzebu.Odkrywa jego ciało i widzi niesamowicie dużego członka. Odcina go, aby pokazać żonie ten ewenement. Chowa do teczki i przynosi do domu.
- Kochanie, patrz, co odkryłem!
Żona na to:
- O Boże, Rysiek nie żyje!
Przychodzi zakonnica do lekarza:
- Panie doktorze z pochwy sypią mi się znaczki pocztowe!
Lekarz kazał się zakonnicy rozebrać i po dokładniejszych oględzinach stwierdził:
- To nie znaczki pocztowe, tylko naklejki z bananów.
W kinie siedzą chłopak z dziewczyną. Film trwa, chłopak się nagle odzywa:
- Minęła już godzina, a ty mnie nawet nie pocałowałaś...
- Przecież zrobiłam ci loda.
- Mi?
Kupował facet od rolnika chałupę nad jeziorem. I pyta go:
- Panie, a jak tutaj z komarami?
- Noooo... czasem są, ale my znaleźliśmy sposób!
- Tak? Jaki?
- Nooo.... sadzamy teściową na ławeczce przed chałupą i smarujemy jej twarz miodem. I te komary lecą do niej i jest spokój.
- Ale ona sie przecież zadrapie na śmierć!
- Nieeeee... jest sparaliżowana...
Nad brzegiem jeziora siedzą sobie Polak, Rusek i Anglik. W pewnym momecie Polak zuważył tabliczkę z napisem "To jezioro spełnia życzenia." i instrukcję pod spodem:
"Wejdź na molo, weź rozbieg, przy końcu wyskocz i wypowiedz życzenie, a jezioro zmieni się w rzecz, o którą prosisz."
Pierwszy biegnie Polak. Na końcu mola wyskakuje i krzyczy:
- Wino! - Jezioro zamienia się w wino.
Drugi biegnie Rusek i krzyczy:
- Vodka! - Jezioro zamienia się w wódkę.
Biegnie Anglik, już ma wyskakiwać, ale potyka się:
- Oh shit!
Do taksówki wsiada napakowany, łysy jegomość w dresie i krzyczy do taksówkarza:
- Napierdalaj na Mickiewicza!
Wyrwany z zadumy i przestraszony taksiarz:
- Pierdolony Mickiewicz, takie chujowe wiersze pisał, a "Pana Tadeusza"to już strasznie spierdolił!
__._,_.___
Bravo Girl - Best of da Best
Drogie Bravo! Mam na imie Kasia i mam 14 lat. Piszę do Was bo mam duży
problem.
Od jakiegoś czasu masturbuje się świeczką. Powiedziałam o tym swojej
najlepszej przyjaciółce. A ta mi powiedziała, że od tego można zajść w
ciążę. Czy to prawda Pomóżcie!
Darek, 16: Może wyda Ci się to dziwne, ale chodzę z trzynastoletnią
dziewczyną.
Bardzo się kochamy i mamy wiele wspólnych zainteresowań. Jestem w takim
wieku, że chciałbym już współżyć. Kilka razy próbowałem zbliżyć się do
Marty, ale ona wciąż tłumaczy, że nie ma ochoty. Myślę, że poprostu nie chce
jeszcze rozpocząć życia seksualnego. Nierozumiem dlaczego tak postępuje,
zwłaszcza, że jest już dojżałą i ma miesiączkę. Nie chce jej rzucać dla
innej dziewczyny, bo naprawde ją kocham. Jak ją przekonać, by chciała tego
samego co ja?
KAROL 18 Długo zastanawiałem sie aby napisac ten list do Wasej Redakcji ,
ale śadze ,że możecie pomóc rozwiązać mi mój problem. Otóż w wakacje
poznałem pewną cudowną dziewczyne Monike , jest w moim wieku i jest już
doświadczona.
Po tygodniu zaproponowała mi abyśmy zaczeli sie kochać , ale ja sie boje i
przed tym "pierwszym razem" mam pytanie czy mój członek może utkwić w jej
pochwie ?
I co mam zrobić i jak sie zachować jeśli tak sie stanie i nie będe mógł go
wyjąć.
Prosze o szybką odpowiedz , bo jesli nadal bede bał sie tego zrobić to ona
przestanie mnie kochać.
MISS 16
-Droga redakcjo!Byłam u przyjaciółki na prywatce i poznałam cudownego
chłopaka!
Nazywał sie damian i był taki słodki!Wszystkie koleżanki mi zazdrościły!
Zaproponował mi wspołżycie lecz ja odmówiłam!Teraz sie do mnie nie odzywa i
puszcza plotki po szkole!Czy dobrze zrobiłam??Może gdybym sie zgodziła to
kochałby mnie tak ja jego!??POMÓŻCIE!zrozpaczona czytalniczka!
Aneta 15lat:
Droga redakcjo nigdy do was niepisalam ale zdarzylo sie cos okropnego kiedy
rozmawialam z kolezanka doradzila mi zebym sie zmasturowala i kiedy to
robilam poczulam przebicie sie blony czy to oznacza ze niejestem juz
dziewica??czekam na odpowiedz
Olek 17lat:
Mój problem polega natym ze po nocach sni mi sie ze uprawiam seks ze swoim
mlodszym bratem. Sen ten powtarza sie dosyc czest czy to oznacza ze jestem
gejem??
Marcin 18lat
Koledzy smieja sie ze mnie ze jeszcze niepilem alkocholu ani nie calowalem
sie z dziewczyna co mam iim odpowiadac POMOCY
Drogie BRAVO! Nazywam się Joanna i mam 14 lat,ostatnio byłam na imprezie i
pierwszy raz w zyciu robiłam to z chłopakiem oralnie..on miał 23
lata...wszystko widziała moja starsza siostra która wezwała policje i
Konrada aresztowali.Po paru dniach wezwano mnie na komende,dowiedziałam
się,że Konrad,którego bardzo pokochałam jest jakimś pedofilem czy coś
takiego..nie wiem co mam o tym mysleć...Co to znaczy pedofil i czy mam z nim
zerwać??
Drogie Bravo mam 17 lat i straszny problem.Ostatnio koleżanka powiedziała mi
ze przez pocałunek można zajść w ciązę.Czy to prawda?? I czy chodzi tylko o
taki w usta czy w policzek też? Prosze o szybką odpowiedź wierna
czytelniczka Małgosia z Pcina Dolnego
Kochana Kasiu! Ostatnio współżyłam z moim chłopakiem bez odpowiedniego
zabezpieczenia. Teraz (po 4 miesiącach od tego zdarzenia) zauważyłam małego
guza pod kolanem. Czy może to być ciąża poza maciczna??!! Proszę pomóż!!!
Drogie bravo!!!
Mam na imię Aga i mam 12 lat. Pisze do was ponieważ mam ogromny problem. W
naszej klasie są już tylko dwie dziewice( tzn. ja i nasza nauczycielka),
postanowiłam więc , że nie mogę stracić dziewictwa ostatnia zwłaszcza , że
za
trzy tygodnie nasza nauczycielka(31lat) wychodzi za mąż i pewnie to
zrobi.Chciałam zrobić to z Mariuszem najprzystojniejszym chłopakiem w naszej
podstawówce, jednak on powiedział ,że dziewczyny mu nie w głowie bo chce
zostać trenerem pokemonów:-/Co mam zrobić żeby przekonać Mariusza do tego
pierwszego razu, nie mogę przegrać z pokemonami bo to będzie wstyd na całą
szkołę.POMOCY |
|
|
|
 |
Automat
..

Dołączył: 08 Kwi 2007 Posty: 22
Poziom: 3
|
Wysłany: 08-04-2007
|

|
|
użytkownik nestia napisał odpowiedź w temacie: "Dowcip
Treść wiadomości:
Kobieta miała papugę w domu, która ciągle powtarzała:
- Precz z Kaczyńskim! Precz z Kaczyńskimi!
Ktoś z sąsiadów podkablował i niedługo do kobity puka policja:
- Dzień dobry, policja. Dostaliśmy wezwanie, że pani papuga obraża naszego prezydenta i premiera. Proszę pokazać papugę.
Kobieta przynosi klatkę z papugą, a ta już od progu drze się:
- "Precz z Kaczyńskimi!"
Policjant upomina kobietę:
- Jeśli to się będzie powtarzało to będziemy musieli uśpić papugę, a panią wsadzić do więzienia.
Kobieta po wyjściu funkcjonariuszy prosi papugę:
- Słuchaj papużko, nie mów tak więcej proszę, bo mnie zamkną a ciebie uśpią i po co nam to.
Kilka dni spokoju, ale papuga sobie przypomniała i znowu zaczęła swoje:
- Precz z Kaczyńskimi! - na całe gardło.
Na drugi dzień kobieta dostała wezwanie do sądu na rozprawę - papuga jako dowód rzeczowy. Kobieta poszła więc do spowiedzi powiedzieć księdzu co jej leży na sercu. A ksiądz mówi:
- Słuchaj kobieto - ja mam też papugę, która mówi i jest podobna. Na czas rozprawy podmienimy papugi i nikt się nie skapnie.
No i jak uradzili, tak zrobili. Dzień rozprawy, kobiecina z księdzem podmienili papugi i babka leci do sądu z kościelną papugą. Sędzią mówi:
- Proszę wnieść klatkę z papugą.
Klatka z papugą wniesiona - papuga nic. Nie odzywa sie słowem. Oskarżyciel podpuszcza papugę:
- Czy papuga mówiła "Precz z Kaczyńskimi!" ?
Papuga nic. Sędzia podpowiada:
- Precz z Kaczyńskimi! - oskarżyciel i oskarżyciel posiłkowy też zachęcają:
- Precz z Kaczyńskimi!
W końcu cała sala skanduje:
- Precz z Kaczyńskimi! Precz z Kaczyńskimi!
A papuga zawodzi kościelnym głosem:
- Słuuuuchaaaaj Jeeeezuuuuu jak cię błaagaa luuud......" |
|
|
|
 |
joanna
.

Dołączył: 04 Lip 2006 Posty: 18
Poziom: 2
|
Wysłany: 25-05-2007
|

|
|
Romantyczny dramat w jednym akcie:
Romeo i Julia, romantyczny nastrój, księżyc i rozgwieżdżona noc:
Julia
Romeo, czy nie pragnąłbyś, abym wzięła w dłonie twą męskość i pieściła ją, tak byś odczuwał niezwykłą rozkosz?
Romeo
Co Ci przychodzi do głowy, miła moja! Jakże miałabyś używać swych przeczystych dłoni w takim celu! Nie, nie, nigdy!
Julia
Romeo, ukochany, a czy nie chciałbyś, abym ujęła twą męskość i włożyła ją sobie między uda, tak byś osiągnął rozkosz nieznaną dotąd żadnemu człowiekowi?
Romeo
Przenigdy! Nie pozwoliłbym na to, by Twoje uda, tak delikatne i gładkie, tak jasne i nieskazitelne, dotykała tak nieczysta część mojego ciała. Nie ukochana, nigdy!
Julia
Och, kochany, a czy nie pragnąłbyś włożyć go w moje usta, osiągając stan, w którym ciało i duch oszaleją wprost z rozkoszy?
Romeo
Nigdy! Nie mógłbym nawet pomyśleć o zbrukaniu twych słodkich ust, z których płyną słowa najpiękniejsze i które opiewają Twoją miłość do
mnie!
Julia
No dobrze, Romeo, ale musimy chyba pomyśleć o jakimś innym sposobie, bo już mnie strasznie boli odbyt.
Kurtyna. Oklaski.
Jasio miał 12 lat i był (jak każdy chłopiec w tym wieku) bardzo ciekawski. Słyszał co nieco o "zalotach" od starszych chłopaków i chciał wiedzieć jak to jest i jak to się robi. Co robi mały chłopiec żeby się takich rzeczy dowiedzieć? Ano idzie do mamusi. Tak też nasz Jasio zrobił był. Mamusia się zakłopotała i miast wyjaśniać, nakazała schować się za zasłoną w pokoju siostry. Miał tamże Jasio podglądać ją (siostrę) i jej chłopaka.
Tak też Jasio zrobił.
Następnego ranka Jasio opowiada wszystko mamie:
Siostra i jej chłopak usiedli i rozmawiali przez chwilę, po czym on wyłączył większość świateł zostawiając tylko jedną lampkę. Zaczął ją całować i obściskiwać. Zauważyłem, że siostra musiała być chora, bo jej twarz stała się nagle taka śmieszna. On też musiał to wyczuć, ponieważ wsadził jej rękę pod bluzkę, aby znaleźć serce - tak jak lekarz na badaniu. Ale on nie był taki zdolny jak lekarz, bo miał problemy w znalezieniu jej serca. Wydaje mi się że on też był chory bo wkrótce zaczęli obydwoje dyszeć i zaczynało im brakować tchu. Druga ręka musiała mu zmarznąć, ponieważ włożył ją jej pod sukienkę.
Wtedy siostra poczuła się gorzej i zaczęła jęczeć, wzdychać, skręcać się i ślizgać tam i spowrotem na kanapie. I tu zaczęła się jej gorączka. Wiem że była to gorączka, ponieważ powiedziała mu że jest napalona. W końcu dowiedziałem się co spowodowało, że byli tacy chorzy - wielki węgorz dostał mu się jakoś do spodni. Tak nagle wyskoczył ze spodni i stał tak długi chyba na 25cm., tak szczerze to on złapał go żeby nie uciekł. Kiedy siostra to zobaczyła, wystraszyła się naprawdę, oczy zrobiły się jej wielkie, a usta otworzył. Zaczęła wzywać Boga i takie tam... Mówiła że to największy jakiego do tej pory widziała. Powinienem powiedzieć jej o tych jakie łapaliśmy z tatą nad jeziorem. Te to dopiero były wielkie. Ale wracając do nich, siostra była bardzo dzielna i chciała go zabić, więc rzuciła się na niego żeby mu odgryźć głowę. Nagle złapała go w dwie ręce i trzymała mocno, kiedy on wyciągnął pysk z worka i zaczęła ślizgać ręką po jego głowie tam i zpowrotem żeby powstrzymać go przed ugryzieniem. Siostra położyła się następnie na plecach i rozłożyła nogi, aby móc go ścisnąć. Chłopak jej pomagał i położył się na węgorzu. Wtedy dopiero rozpoczęła się prawdziwa walka. Siostra zaczęła jęczeć i piszczeć, a jej chłopak o mało co nie rozwalił kanapy. Podejrzewam, że chcieli zabić węgorza przez ściśnięcie go między nimi. Po chwili przestali się ruszać i głośno wzdychali. Chłopak wstał prawie pewien że zabili węgorza. Wiem, bo wisiał taki wiotki, a resztka jego wnętrzności wisiała na zewnątrz. Siostra i jej chłopak byli trochę zmęczeni walką, ale powrócili do zalotów. Zaczął ją znowu całować i ściskać. Nagle okazało się że węgorz żyje! Szybko się podniósł i zaczęli walkę na nowo. Podejrzewam, że węgorze jak koty mają 9 żyć, albo jakoś tak. Tym razem siostra wskoczyła na niego i próbowała go zabić przez siadanie na nim. Po 35 minutach ciężkiej walki, w końcu zabili węgorza. Jestem tego pewien, bo widziałem jak chłopak siostry ściągnął z niego skórę i wyrzucił do toalety.
Mama zemdlała... |
|
|
|
 |
ian [Usunięty]
Poziom: 4
|
Wysłany: 25-05-2007
|

|
|
...dzisiaj znów mama zaprowadziła mnie do przedszkola, chociaż całą drogę
musiała mnie ciągnąć. Czy ci dorośli naprawdę nie mogą zrozumieć, że
człowiek czasami pragnie odpocząć od tego wrzasku i ciężkiej harówki. Na
przykład wczoraj przez cały dzień robiliśmy błoto na podwórku, przez co
dzisiaj czułem się wykończony. Ba, ale co to kogo obchodzi. Jak się ma
prawie pięć lat to już się jest poważnym człowiekiem, a starzy traktują mnie
ciągle jak dzieciaka. Jak sikam w majtki to wcale nie znaczy że jestem
dziecko! Po prostu czasami nie zdążę dobiec do kibla. No ale dosyć tych
narzekań. Nie było ostatecznie tak źle, najpierw z młodym Gałązką rzucaliśmy
klockami w dziewczyny. Ten kto trafił w głowę dostawał premię. Wygrałbym,
ale te głupie dziewuchy wogóle nie znają się na sporcie: od razu
poleciały na skargę do pani. Całe szczęście że zaraz szliśmy na obiad, bo w
tym kącie chybabym z nudów umarł. Po obiedzie pani pokazała nam alfabet. No
kurewsko zajebista sprawa. Można sobie wszystko zapisać i potem nic nie
trzeba pamiętać. W praktyce jednak okazało się że wcale nie jest to takie
genialne. Pani pokazała nam literę to ją sobie zapisałem, no a skoro
zapisałem to mogłem ją zapomnieć, tyle tylko że jak już zapomniałem to nie
wiedziałem co zapisałem. Popieprzone to wszystko...
..wczoraj mama znów zawiozła mnie w wózku do przedszkola.Dobra by z niej
była baba, tylko ma słabe przyspieszenie pod górke.Młody gałązka się
chwali,że jego mama jak się spieszy , to wyprzedza nawet rowerowców.Co
tam.Gruby Artur ma jeszcze gorzej.On już musi chodzić do przedszkola
piechotą.Gruby Artur jest zresztą całkiem głupi.Przez całe dnie nic nie robi
,tylko zagląda dziewczynom pod sukienki.Naprawdę nie wiem ,co w tym
ciekawego.Jak kiedyś zajrzałem cioci Basi to zobaczyłem tylko majtki.,a pod
nie już nie zaglądałem.Zresztą jak kiedyś wujek Boguś próbował zajrzeć to
dostał od cioci po pysku.Tata mówi że jak się ludzie biją to zawsze chodzi o
pieniądze. Dziwne miejsce na przechowywanie portfela . No dobra , muszę
kończyć bo idzie pani,żeby zabrać mnie z kąta...
...i znowu siedzę w przedszkolu jak ten palant, a za oknem śliczna pogoda.
Już bym tak nie narzekał, żeby chociaż pani pozwoliła nam na 5 minut wyjść,
ale NIE!!! Na podwórku jest błoto i się utaplamy. Mnie się do tej pory
zdawało że to zaleta. Mieszać błoto mogę godzinami, chyba politykiem zostanę
bo ostatnio słyszałem jak ktoś mówil że cała ta polityka to niezłe błoto.
Politykiem to bym chciał zostać jeszcze z jednego powodu. Mama mówiła,
że oni cały dzień nic nie robią tylko pier*****ą w stołek, a mają z tego kupę
forsy. Jako że ostatnio moje kieszonkowe uległo nadspodziewanemu zamrożeniu
z okazji wylania do kibla mamy perfum żeby z butelki zrobić psiukawkę,
postanowiłem z chłopakami trochę podreperować swój budżet. Młody Gałązka
przyniósł stołek, Gruby Artur i ja objedliśmy się fasolówy i umówiliśmy się
u Grzesia Klapidupy. pier*****śmy w ten stołek cały dzień, a jedyne cośmy
zarobili, to Gruby Artur w tyłek od swojej mamy bo tak się nadął że walnął
bąka z kleksem. Forsy też żadnej nie dostaliśmy, tylko Grzesio przez tydzień
musiał wietrzyć pokój bo się tam wejść nie dało. To chyba jednak tylko
politycy tak potrafią. My mamy jeszcze za mało wprawy. Swoją drogą to w tym
sejmie musi być niezły smród, jak tyle polityków w jednym miejscu. Zresztą
co jakiś czas słychać że jest jakaś śmierdząca sprawa i że rozszedł się
smród. Sie chłopaki poświęcają.... No dobra, dość tego leżakowania, trzeba
się trochę pobawić...
Życie młodego człowieka jest naprawdę ciężkie. Zawsze można dostać w tyłek,
nawet jak się jest niewinnym. Inna sprawa że trochę winny byłem, ale to był
nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Było to tak: tata był w pracy a mama
wyszła gdzieś po zakupy. Przyszedł do mnie młody Gałązka, Gruby Artur i
Maniek zwany Letkim (zupełnie nie wiem dlaczego). Bawiliśmy się w kuchni w
faraona, i mieliśmy zrobić mumię. Nikt nie chciał się zgłosić więc
wybraliśmy na mumię Mańka. Maniek nie protestował, bo on jeszcze nie bardzo
umie mówić. Owijaliśmy go taśmą samoprzylepną, aż tu nagle, gdy już byliśmy
w połowie Maniek zaczął się drzeć "mamatijakupaja". Mówił to zawsze wtedy
kiedy chciał kupę, no to go zaczęliśmy rozwijać. Tyle że ta taśma jakoś nie
bardzo chciała go puścić. Gałązka wymyślił, że skoro nie możemy uwolnić go
całego to chociaż rozkleimy mu spodnie i zaniesiemy do kibla żeby zrobił
swoje. Tyle, że jak już zdjąłem Mańkowi gacie to on nagle zaczął. Nie
zdążylibyśmy go donieść do kibla więc wstawiliśmy go do zlewu. Ja złapałem
za szklankę i podstawiłem ją przed niego żeby nie zasikał mamie garnków a
Gruby Artur łapał klocki. No i pech chciał, że jeden mu wypadł i wleciał
wprost do grochówki która stała na kuchni. Próbowaliśmy go wyłowić sitkiem
do herbaty, ale się nie udało, chyba sie rozpuścił. Myślałem że to będzie
najgorsze, ale nie, tata zjadł i nawet się nie skrzywił. Wkurzył się o co
innego: Artur po wszystkim wytarł ręce w ścierkę. Nie wiedziałem co z nią
zrobić więc wrzuciłem ją do kibla i spuściłem wodę. W tym momencie sedes
zamienił się w wulkan. Chciałem go trochę przetkać, najpierw ręką, potem
szczoteczką do zębów mamy, ale nic nie pomogło. No to nawrzucaliśmy tam
papieru żeby nie było widać ścierki i wróciliśmy do kuchni pełni nadziei
że tata i mama nic nie zauważą. Niestety, cud się nie zdarzył. Następnym
razem zacznę od pochowania mamie i tacie wszystkich pasków do spodni...
Dziś od samego rana postanowiłem być dobrym człowiekiem. Chciałem zrobić coś
dla ludzkości. Jako że najbliższa ludzkość to moja mama i tata, postanowiłem
im zrobić śniadanie. Kroić chleba jeszcze nie umiem, do patelni nie
dosięgam, ale coś jednak zrobić trzeba. Pogrzebałem w szafkach i znalazłem
kisiel malinowy. Nie bardzo wiedziałem jak się to robi więc poleciałem do
młodego Gałązki, bo ten kujon już się trochę nauczył czytać i mógł
przeczytać instrukcję. Okazało się że wystarczy do kubka wsypać trzy czubate
łyżki cukru i to co jest w torebce, a potem zalać wrzącą wodą. Z wodą bym
sobie poradził, ale przekopałem cały dom i okazało się że nigdzie nie ma ani
jednej czubatej łyżki. Inna sprawa że ja nawet nie wiem jak taka czubata
łyżka wygląda, więc dałem sobie spokój. Swoją dobroć przeniosłem na obiad.
Chciałem trochę pomóc mamie. Mama powiedziała że na obiad będą ryby i mogę
jej pomagać obtaczać te ryby w mące. Wszystko szło super dopóki nie wrócił z
pracy tata. Strasznie się gdzieś spieszył i powiedział że jeść nie będzie.
To po to ja się tak dla tej ludzkości męczę? Ze złości aż mi łzy napłynęły
do oczu i zakręciło mnie w nosie. Tata właśnie podszedł w swoim nowym
garniturze żeby pożegnać się z mamą, a ja w tym momencie kichnąłem: prosto w
talerz z mąką! Chyba pobiłem rekord szybkości w zamykaniu się w łazience, bo
tato ostatnio to coś nerwowy, a jak się zdenerwuje to bardzo szybko biega.
No cóż, nie opłaca się poświęcać, nikt tego nie ceni...
Chyba muszę zmienić swój stosunek do Grubego Artura. Okazał się bardzo
mądrym człowiekiem. Zaczęło się od tego jak młodemu Gałązce zaklinowało się
gówno w tyłku. Siedział w kiblu z pół godziny i gdyby mu mama nie pomogła
widelcem to chyba by tam siedział do śmierci. No właśnie, teraz już wiem jak
wygląda usrana śmierć o której tyle się słyszy od dorosłych. Tak mi się
wydaje że to musi być straszna choroba i dużo ludzi na nią zapada. Kiedyś
jak mi się udało spinaczem otworzyć taty biurko to nawet widziałem kasetę
na której chyba były sfilmowane przypadki tej choroby, bo na okładce były
jakieś panie z tak porozciąganymi otworami w tyłkach, że to co Gałązka
zrobił to był mały pikuś w porównaniu z tym co one musiały przejść. Nawet
pamiętam nazwę łacińską tej choroby, bo była nadrukowana na kasecie: Anale
Perwersjum czy jakoś tak. Co jeszcze zauważyłem na tej kasecie to to, że tym
paniom poodpadały siurki. Jak powiedziałem o tym Gałązce to się trochę
przestraszył, ale kolektywnie sprawdziliśmy czy jemu to grozi i okazało się
że jemu trzyma się dosyć mocno. W każdym razie mieliśmy go co tydzień
kontrolować. To była tajemnica, ale w jakiś sposób dowiedział się o tym
Gruby Artur. Zaczął się z nas śmiać świnia jedna, i powiedział że dziewczyny
bez siurków się RODZĄ!!! Zaczęliśmy mu tłumaczyć że jest głupi, bo jakby
miały wtedy sikać, ale potem przypomniałem sobie że i Baśka Smalec i Jolka z
jednym zębem i nawet ta ruda Mariola jak sikają do piaskownicy to kucają.
Kurde frans, faktycznie z nimi coś jest nie tak. Poszliśmy z młodym Gałązką
do Baśki Smalec i kategorycznie zażądaliśmy żeby pokazała nam siurka.
Faktycznie, zamiast niego miała tylko jakąś szparkę. No proszę, człowiek
całe życie się uczy, a głupi umiera...
Dzis dowiedziaiłem się o sobie bardzo niemiłej rzeczy. A wszystko przez
Grzesia Klapidupę, Grubego Artura i mojego tatę, ale od początku. Dziś po
obiedzie przyleciał do mnie Grzesio i zaczął mi opowiadać co mu się
przytrafiło. Bawił się z chłopakami w chowanego i w nagłym przypływie
geniuszu schował sie do skrzynki na piasek przed klatką, wtedy zobaczył
przez szparę jak do skrzynki podeszło trzech panów w dresach, wygodnie sobie
na niej usiedli i zaczęli coś popijać. Grzesio przez nich przesiedział w
skrzyni trzy godziny, ale nie żałuje, bo dowiedział się bardzo ciekawych
rzeczy i poznał parę fajnych przekleństw. Opowiedział mi wszystko i muszę
przyznać że jedna rzecz mnie bardzo zainteresowała. Podobno każda
dziewczyna ma przy sobie kakao tylko nie każdemu daje. Być może Grzesio coś
przekręcił,
ale jak się go dopytywałem to przysięgał że tak właśnie powiedzieli. A
faceci byli na pewno bardzo mądrzy bo byli całkiem łysi, a mama mówi że jak
komuś wychodzą włosy to musi być bardzo mądry. Interesowało mnie to dlatego
że strasznie lubię kakao, więc jakbym je od jakiejś dziewczyny wycyganił to
by było fajnie. Tyle że najwyraźniej te dziewuchy to straszne sknery.
Myślałem, myślałem, aż w końcu wymyśliłem, że spytam o radę Grubego
Artura. On z wszystkich chłopaków najlepiej zna się na kobietach. Gruby
Artur powiedział mi, że jak chcę coś od dziewczyny to muszę być kurtularny i
powiedzieć jej jakiś kontplement. Nie bardzo wiedziałem co to znaczy więc
Arturo wyjaśnił że po prostu trzeba je prosić i zawsze mówić że coś mają
ładne. Nie bardzo mi to pasowało, ale w końcu Gruby Artur to fachowiec; to
on pierwszy odkrył że dziewczyny nie mają siurków. Pamiętając o
wskazówkach przystąpiłem do działania. Akurat w pobliżu nie było żadnej
innej dziewczyny
jak tylko siostra młodego Gałązki. Wprawdzie jest już stara bo kończy
gimnazjum, ale kiedy była młoda to była z niej całkiem niezła laska,
widziałem ją na zdjęciach. Ułożyłem sobie przemowę i podszedłem do niej.
Pamiętając nauki Grubego Artura powiedziałem, że słyszałem że ma ładne kakao
i czy mogłaby mnie poczęstować. No i klops, nie podzieliła się, franca
jedna. Jeszcze mnie tak zwymyślała, że gdybym to powtórzył to do końca życia
nie obejrzałbym dobranocki. No i na koniec powiedziała że jestem zboczony:
to już mnie trochę ubodło! Jak poszedłem z reklamacjami do Artura, to on
stwierdził że miała rację, przecież kakao jest mdłe, jest na nim korzuch no
i wogóle jest do kitu. Wtedy sobie uświadomiłem że nie znam nikogo kto
lubiłby kakao. No i masz. Faktycznie jestem zboczony. Słyszałem że to można
leczyć, tylko nie wiem gdzie. Postanowiłem porozmawiać z tatą: w końcu jest
lekarzem i powinien wiedzieć takie rzeczy. Tyle, że jak spytałem go gdzie
mogę się wyleczyć ze zboczenia, to najpierw zrobił oczy wielkie jak cycki
cioci Basi, a potem posadził na stole i zaczął opowiadać jakieś koszmarne
bzdety o pszczółkach i kwiatkach, o tym że jak się ludzie całują to się
kochają i odwrotnie i tym podobne świństwa których aż się słuchać nie dało.
Doszedłem do wniosku że tata jest bardziej zboczony niż ja, a skoro on się
z tego nie leczy, a wręcz przeciwnie, jeszcze leczy innych, to i ja nie
muszę się martwić. hociaż, jeśli to dziedziczne, a tata o tym nie wie to
może muszę go uświadomić? Nie wiem, muszę to sobie jeszcze przemyśleć...
...jak to na wojence ładnie gdy przedszkolak w dziurę wpadnie. Tak sobie
dziś śpiewałem cały dzień bo dzisiaj bawiliśmy się w wojnę. Zebrała się cała
paczka: ja, młody Gałązka, Grzesiu Klapidupa, Gruby Artur, Letki Maniek i na
dokładkę parę dziewczyn. Podzieliliśmy się sprawiedliwie na dwie drużyny
tzn. chłopaki kontra dziewczyny plus Letki Maniek i przystąpiliśmy do
działań zaczepno obronnych. Naszą kwaterę ulokowaliśmy w garażu Grubego
Artura i na początek się okopaliśmy. Okop nie był głęboki, ale w kucki można
było tam się nieźle bronić. Potem przygotowaliśmy amunicję: Gruby Artur
proponował kamienie, ale doszedłem do wniosku że konwencje międzynarodowe
nie dopuszczają tego typu amunicji do wojen podwórkowych, więc stanęło na
kulkach z błota. Następnie przygotowaliśmy broń osłonową, czyli wiaderka z
suchym piachem i czekaliśmy na nieprzyjaciela. Nieprzyjaciel jak to
nieprzyjaciel zjawił się niespodzianie i wcale nie w przyjacielskich
zamiarach: mianowicie przyleciał tata Grubego Artura i zaczął wrzeszczeć
że mamy natychmiast zasypać nasz okop, bo on nie będzie mógł wyjechać z
garażu.
Nie zdążyliśmy mu wytłumaczyć że wojna wymaga poświęceń bo w biegu ciężko
się mówi i można sobie język przyciąć. Całe szczęście że tata Artura jest
trzy razy grubszy niź Artur, więc nas nie dogonił. Tym razem okopaliśmy się
w piaskownicy. Na atak nieprzyjaciela nie trzeba było długo czekać,
dziewczyny wyskoczyły z wrzaskiem z pobliskich krzaków i zaczęły nas
obrzucać grudkami ziemi. Pierwszy atak odparliśmy bez problemów, ale okazało
się że nasze kulki błota wyschły i ciężko je rzucać rękami;
potrzebowaliśmy jakiejś wyrzutni. Gruby Artur wpadł na pomysł i za chwilę
przybiegł z
biustonoszem swojej mamy. W tym momencie nasze szanse wzrosły niepomiernie,
bo mama Artura ma taki kaliber że można strzelać nawet arbuzami. Oddział
Letkiego Mańka doszedł do wniosku że frontalnym atakiem nic nie wskóra i
zaczął uciekać się do podstępów. Broniliśmy się dzielnie dopóki do naszych
okopów nie wpadły skarpetki taty Letkiego Mańka. Wtedy wysłaliśmy
lampamentariusza w osobie Grzesia Klapidupy żeby podpisać pakt o zakazie
używania broni chemicznej. Przy okazji podpisał też pakt o zakazie używania
broni biologicznej (dziewczyny miały cały słoik mrówek) jak i atomowej
(Baśka Smalec wyciągnęła ze śmietnika pieluchy swojej młodszej siostry).
Grzesio podpisałby pewnie jeszcze parę paktów bo jako jedyny z nas umie coś
napisać, ale niestety wichry dziejowe w osobie mojej mamy zadecydowały
inaczej tzn. zawołały mnie na obiad. Na wojnie to się ma apetyt...
...kto by pomyślał że w przedszkolu można się dowiedzieć czegoś ciekawego!?!
Dziś nasza pani przyprowadziła jakiegoś pana który zaczął nam opowiadać o
nauce. Wprawdzie dużo nie skorzystałem, ale między jednym a drugim staniem w
kącie usłyszałem że nauka ma męczenników. I to że oni są bardzo sławni i
wszyscy o nich mówią z szacunkiem i za to że się tak męczą dla tej nauki to
potem wszyscy są im wdzięczni. Jak tak patrzę na swojego brata to on też
jest męczennik, bo tak się codziennie męczy nad lekcjami, ale
niedoczekanie jego żebym zaczął o nim mówić z szacunkiem. Podzieliłem się
swoimi
przemyśleniami z tatą, a on mi wytłumaczył że to nie do końca tak. Męczennik
to taki który cierpi za pokazywanie swojej wiedzy. No to też mam kandydata.
Kiedyś Grzesiu Klapidupa chciał pokazać że już umie pisać, więc napisał
mazakiem na szafie DUPA, męczennikiem okazał się chwilę potem, bo mazak
okazał się niezmywalny. Niestety znowu coś źle zrozumiałem bo mama omal nie
padła na zawał ze śmiechu jak usłyszała że mówię do Grzesia "proszę pana
Klapidupy". Okazało się że męczennikiem można też zostać kiedy poświęca się
swoje zdrowie lub życie dla eksperymentu. No to zaraz przypomniało mi się
jak młody Gałązka poświęcił się dla dla sprawdzenia czy kotu jest przyjemnie
na karuzeli. Jego poświęcenie się polegało na tym, że dostał od ojca pasem
kiedy ten wszedł do kuchni i zobaczył kota w mikrofalówce. Ale kot był
wniebowzięty bo jeszcze przez jakiś czas miałczał i skakał z radości jak
głupi. W każdym razie eksperyment się powiódł. Tyle że tata mówi że to też
nie wystarczyło żeby zostać męczennikiem. Kurde frans, czy wszystko co ci
dorośli robią i mówią musi być takie skomplikowane. Mam nadzieję nie dorosnę
zbyt szybko...
Ale numer! W zyciu nie myślałem że w przedszkolu może być tak ciekawie! Ale
po kolei. Dziś jak tylko mama przyciągnęła mnie do przedszkola, pani
ogłosiła że zabiera nas na wycieczkę. I to żeby było jeszcze straszniej ta
wycieczka miała być na wieś do jakiegoś gospodarstwa, żebyśmy sobie
pooglądali jak wyglądają żywe zwierzęta. To już nie można było iść do zoo?
Tam jest znacznie bezpieczniej bo te zwierzaki stoją w klatkach, a nie
łażą po łące bez żadnego nadzoru. No ale skoro to pani decyzja to trudno.
Wsiedliśmy do pociągu i po godzinie byliśmy na miejscu. No kto by się
spodziewał że ta wieś jest aż tak daleko za miastem. No ale do rzeczy. My
ustawiliśmy się w parach na łące a pani poleciała porozmawiać z szefem tego
całego bałaganu który nazywał się pan Rolnik. Na odchodne powiedziała że
możemy podejść pooglądać sobie krówki. Podeszliśmy, i zamarliśmy z
przerażenia - tam nie było ani jednej krowy, same byki, a co gorsza prawie
każdy z nas miał na sobie coś czerwonego. Szybko zaczęliśmy zdejmować
wszystkie czerwone rzeczy: skarpetki, koszulki i tak dalej. W końcu co
niektórzy nie bardzo już mieli co zdjąć, bo okazało się że Baśka Smalec
wszystko ma czerwone, łącznie z majtkami. Był jeszcze jeden problem z
Grubym Arturem, bo jemu było gorąco, a jak jest mu gorąco to ma całą
czerwoną gębę.
Na szczęście Grzesio znalazł jakiś kubełek który założyliśmy Arturowi na
głowę i poczuliśmy się trochę bezpieczniej. Po chwili wróciła pani i
oczywiście zaczęła wrzeszczeć że mamy się ubierać z powrotem. Po naszych
gorących protestach wyszło na jaw, że nie tylko byki mają rogi, krowy też.
Trochę się uspokoiliśmy, ale dla pewności puściliśmy Kaśkę przodem, a
Grubego Artura nie czyściliśmy zbyt mocno (ten kubełek był po węglu). Mimo
wszystko te krowy tak się dziwnie na nas spod byka patrzyły. Po tej
przygodzie przeszliśmy sobie do mieszkania z krowami które nazywało się
obora. Tam dowiedzieliśmy się mnóstwa pożytecznych rzeczy: po pierwsze, że
krowa nie daje mleka jak się ją pompuje za ogon, po drugie że to co wtedy ta
krowa daje to wcale nie jest mleko, po trzecie, że tego co ta krowa wtedy
daje nie powinno się pić bo się potem strasznie nieprzyjemnie odbija, i po
czwarte że jak już krowa skończy dawać to coś to trzeba się szybko odsunąć i
nie zaglądać pod ogon bo się będzie, jak Gruby Artur, cały dzień śmierdziało
krowią kupą. Przy okazji dowiedzieliśmy się że świnie jedzą wszystko,
łącznie z moim workiem na kapcie, i że krowy na łące zostawiają miny
poślizgowe (Mariolka nawet na jedną trafiła). Dowiedzielibyśmy się pewnie
znacznie więcej, ale najpierw pani zabroniła nam szukać gdzie w kurze siedzą
jajka, a potem przyleciała pani Rolnikowa i zaczęła krzyczeć że ją w oborze
jakieś demony atakują. Na szczęście nie były to demony, tylko Letki Maniek
wlazł w bańkę po mleku i krzyczał że nie może się wydostać, a że pani
Rolnikowa nie zna tego narzecza to myślała że to diabeł. Trzeba było zabrać
bańkę z Mańkiem do warsztatu mechanicznego, żeby ją porozcinali, a my
wrociliśmy do przedszkola. Jednak na wsi nie jest tak strasznie. Nikt nie
zginął.
...jak ciężko człowiekowi w wieku przedszkolnym rozwijać swój talent.
Wczoraj naprzykład wymyśliliśmy że założymy zespół. Jeszcze nie bardzo
wiedzieliśmy kto na czym będzie grał, ale to ustali się później. Największy
problem był z nazwą. Za żadne skarby świata nic nie przychodziło nam do
głowy. W końcu Grzesiu Klapidupa stwierdził że pamiętał jakąś fajną nazwę,
ale właśnie uciekła mu z głowy. Domyśliliśmy się że daleko uciec nie mogła,
więc powiesiliśmy Grzesia za nogi na wieszaku żeby mu wróciła. Niestety
natychmiast zalał go taki tłok uciekniętych wcześniej myśli, że aż poszła mu
krew z nosa. Kiedy już wróciła mu przytomność powiedział że sobie
przypomniał: mieliśmy się nazwać NECROCANIBALISTIC VOMITORIUM *). Nazwa
była bardzo fajna, ale okazało się że Grześ przeczytał ją w jakimś komiksie,
i że taki zespół już był. No to klapa, wymyślamy coś innego. Ja wymyśliłem
KARTOFEL BOFEL ale chłopaki powiedzieli że to głupia nazwa. W końcu pomogła
nam siostra Gałązki: od tej pory naszą oficjalną nazwą było FAT ARTURUM
AND LIGHT MANIECK. Zupełnie nie wiem co to znaczy, bo to po jakiemuś
murzyńsku,
ale bardzo fajnie brzmi. Potem zaczęliśmy przydzielać sobie instrumenty.
Gruby Artur wziął perkusję, ja cymbałki, Gałązka gitarę swojej siostry a
Letkiego Mańka daliśmy na wokal, bo jak śpiewał to brzmiało to mniej więcej
tak jak te zagraniczne zespoły. Natychmiast zaczęliśmy nagrywać kasetę demo
i pewnie nasza piosenka pod tytułem "zjedz swojego jeża" stałaby się
przebojem, ale przyleciała sąsiadka i zaczęła opierniczać mamę że u nas jest
taki hałas że jej mąż nie słyszy własnej wiertarki. No to mama zabrała nam
perkusję, magnetofon i jeszcze nas ochrzaniła za pogięte garnki bo Artur
strasznie mocno uderzał. Ciekaw jestem co powie siostra Gałązki jak zobaczy
że została jej tylko jedna struna w gitarze. I miej tu człowieku talent...
Ale jaja, niech ja skonam! Gruby Artur się zakochał. I to w kim, w tej rudej
Marioli! Muszę przyznać że na początku to mieliśmy z niego niezłą nabitkę,
ale później zaczęliśmy chłopakowi współczuć, chodził smętny, nie bawił się,
nie mieszał z nami błota, no po prostu cień człowieka (dosyć duży cień
zresztą). W końcu postanowiliśmy chłopakowi pomóc! Najpierw staraliśmy się
go uzdrowić: tłumaczyliśmy jak komu dobremu, że dziewczyny są głupie, nie
umieją się bawić a co gorsza jak się takiej spodobasz to bedziesz się musiał
z nią ożenić i całować, normalnie ohyda. A do tego jeszcze dziewczyny są
takie że chcą mieć dzieci. Ale Artur powiedział że ożenić się może, całować
się nie zamierza, bo to facet rządzi w domu, a do roli rodzica jest już
gotowy. No trudno jego problem. No to zaczęliśmy myśleć co zrobić żeby
Mariola chociaż na niego popatrzyła. A jak na złość to jej chyba okulary
bardzo zmętniały bo patrzyła i rozmawiała ze wszystkimi, tylko nie z Arturem
chociaż to zawsze jego najbardziej widać. Zamontowaliśmy mu nawet żarówkę na
czapce, ale to nic nie pomogło, Mariola zawsze patrzyła się w inną stronę.
Jak już zawiodły wszystkie sposoby, to poszliśmy po poradę do starszych.
Najpierw siostra młodego Gałązki tłumaczyła nam że jak chce się poderwać
dziewczynę to trzeba być Romanem Tycznym, kupować kwiatki i chodzić do kina.
Do kina to Artur jeszcze by poszedł, ale kupować kwiatki? Jakby na klombach
mało tego sadzili. A już zmiana nazwiska i imienia zupełnie nie wchodzi w
grę. No cóż, tym razem poszliśmy do dużego Freda żeby nam coś poradził. On
powiedział że po primo trza mieć gadkie, po sekundo fulkasy, a po tercjo to
trza sie myć bo jak spod napleta jedzie to żadna laska pały nie wymlaska.
Zupełnie nie wiedzieliśmy co to znaczy, ale na wszelki wypadek umyliśmy
Artura bardzo dokładnie. Potem mieliśmy problem z gadką, bo Artur jakoś
dziwnie się przy Marioli zapowietrzał, więc wymyśliliśmy że weźmiemy
Grzesia, zapakujemy do torby i to on będzie mówił a Gruby Artur tylko ruszał
ustami, a w tej torbie niby będą te fulkasy. Potem daliśmy mu swoje
kieszonkowe żeby mógł iść do kina i pomogliśmy zanieść torbę z Grzesiem pod
drzwi Marioli. Zadzwoniliśmy i szybko uciekliśmy. Potem się okazało, że
Artur przeżarł całą naszą kasę na lodach i się od tego rozchorował, a
Mariola nie wiedzieć czemu lata teraz cały czas za Grzesiem Klapidupą i
biedny Grzesio boi się wyjść z domu.
Ach ta miłość to niebezpieczna rzecz...
Kilka tekstów z przychodni chorób wenerycznych:
Mam powody podejrzewać, że mój penis został wystawiony na działanie LSD. Podczas wytrysku mam zwidy...
Moje włosy mi wypadają, a słońce rani krocze...
Poszedłem na imprezkę, wypiłem kilka piw, obudziłem się w szafie, kręciło mi się w głowie i bolał mnie członek...
Mój ostatni okres wyglądał jak mielone...
Moje jądra są takie mięciutkie i kosmate.
Zadawałem się z taką laską z Minnesoty, a one nie mówią Ci, że coś mają dopóki się na Ciebie nie wściekną...
Jak mam robić taniec go-go śmierdząc jak martwa ryba?
Mam kroplówkarza. (o członku)
Mam kawałki jedzenia w moczu.
Spałam z facetem córki i potem czułam się nieczysta, więc przemyłam się lizolem...
Mam strupy na tyłku i tracę rozum...
Oddaję spermę, kiedy sr*m...
Zostałem puknięty palcem w odbyt przez 70-letniego homoseksualistę...
Ostatnim razem, gdy uprawiałem seks oddałem coś, co przypominało krem waniliowy przed ugotowaniem...
Szew na moim obrzezaniu puścił i rana mi się otworzyła...
Zabawiałem się z moją byłą żoną, a także z obecną dziewczyną i jakoś żadnej z nich nie ufam...
Moje całe ciało śmierdzi jak miesiączkująca kobieta!
Z wyglądu mojego penisa wydaje mi się, że one wysysają ze mnie całą adrenalinę...
Myślę, że mnie zahipnotyzowali i umieścili implanty oraz poltergeisty w moim cielem, a potem kochali się ze mną...
Moje siku śmierdzi jak szynka.
Kochałem się z matką mojej laleczki, z matką mojej innej laleczki, a obecna matka mojej laleczki jest na coś chora...
Boli mnie kark, kiedy strząsam małego...
Czy może Pan później włożyć tampon? (do lekarza)
Alfabet dewiacji seksualnych:
Agalmatofilia - dewiacja seksualna w której bodźcem seksualnym są pomniki i rzeźby.
Agorafilia - dewiacja w której bodźcem seksualnym są miejsca publiczne
Agreksofilia - dewiacja w której bodźcem seksualnym jest podsłuchiwanie przebiegu kontaktu seksualnego innych osób
Akrofilia - dewiacja w którym bodźcem seksualnym jest wysokość
Akromotofilia - dewiacja w którym bodźcem seksualnym jest odmienny kolor skóry partnera
Albutofilia - dewiacja w którym bodźcem seksualnym jest woda
Alghedonia - Przeżywanie rozkoszy podczas doznawaniu bólu.
Altocalciphilia - typ fetyszu zwiazany z wysokimi obcasami
Amaurofilia - dewiacja w której bodźcem seksualnym jest współżycie seksualne w ciemnościach, gdy partner ma zamknięte oczy
Anaclitism - typ fetyszu zwiazany z przedmiotami dzieciecymi
Anastemafilia - dewiacja w której bodźcem seksualnym jest partner niskiego wzrostu
Andromimetofilia - dewiacja w której bodźcem seksualnym są kobiety udające mężczyzn
Autonepiofilia - dewiacja w której bodźcem seksualnym są pieluszki
Apotemnofilia - dewiacja w której bodźcem seksualnym jest własne okaleczone ciało
Arachnefilia - dewiacja w której bodźcem seksualnym są pająki
Asfiksjofilia - dewiacja w której bodźcem seksualnym jest niedotlenienie w wyniku duszenia się lub bycia duszonym
Aulofobia - dewiacja polegająca na obsesyjnym lęku przed instrumentami muzycznymi, które kojarzą się z członkiem.
Autagonistofilia - Rzadka dewiacja seksualna, w której bodźcem erotycznym jest sceniczność.
Autofetyszyzm - dewiacja w której bodźcem seksualnym jest własne ciało lub jakaś jego część
Autonekrofilia - dewiacja w której bodźcem seksualnym jest wyobrażanie siebie martwym
Autopedofilia - dewiacja w której bodźcem seksualnym jest potrzeba bycia traktowanym jako dziecko
Autoskopofilia - dewiacja w której bodźcem seksualnym jest oglądanie własnego ciała, narządów płciowyc
Autossassinofilia - dewiacja w której bodźcem seksualnym jest pozorowanie własnego zabójstwa
C
Choreofilia - dewiacja seksualnych w której bodźcem seksualnym jest taniec
D
Dacryphilia - typ dewiacji w której źródłem podniecenia jest prowokowanie łez u partnera. Odmiana sadyzmu.
Dendrofilia - dewiacja w której obiektem seksualnym jest drzewo.
Doraphilia - dewiacja polegająca na podnieceniu zwierzecym futrem lub skora
Dysmorphophilia - dewiacja związana wyłącznie z partnerami zdeformowanymi lub upośledzonymi psychicznie
E
Efebofilia - skłonność seksualna do osób bardzo młodych, ale już cieleśnie dojrzałych
Ekshibicjonizm - jedna z najczęściej spotykanych dewiacji polegająca na osiąganiu satysfakcji seksualnej przez publiczne obnażanie własnych narzadów rozrodczych
Ekskrementofagia - dewiacja polegająca na osiąganiu satysfakcji seksualnej przez spożywanie wydalin partnera
Emetofilia - dewiacja polegający na podniecaniu się wymiotami
Endytofilia - dewiajca polegający na osiąganiu satysfakcji wyłącznie z ubranymi partnerami
Entomofilia - rzadko spotykana dewiacja seksualna. Bodźcem prowadzącym do osiągania satysfakcji seksualnej są insekty
Eretofonofilia - skrajna postać sadyzmu, w której wyzwolenie seksualnej reakcji następuje podczas mordowania ofiary
F
Fetyszyzm - dewiacja seksualna wyrażająca się potrzebą seksualną (popędem płciowym) ukierunkowanym na jakiś przedmiot nieożywiony, na rzecz, często na część garderoby
Flatufilia - Rzadko spotykana dewiacja, w której bodźcem seksualnym są gazy jelitowe kierowane na twarz lub do ust partnera.
Fobofilia - Rzadka dewiacja w której podniecenie seksualne jest wywoływane przez bodźce lękowe.
frotteuryzm (ocieractwo) - dewiacja w której źródłem satysfakcji seksualnej jest ocieranie się mężczyzn o pośladki, piersi, rzadziej inne czesci ciala kobiet
G
Gerontofilia - rodzaj dewiacji polegający na osiąganiu satysfakcji seksualnej przez młodą osobę w wyniku współżycia z partnerem w wieku starczym
H
Hirsutophilia - fetysz zwiazany z wlosami spod pachy
Hodophilia - dewiacja polegajaca na odczuwaniu przyjemnosci seksualnej podczas podrozy
Homeowestytyzm - dewiacja która polega na osiąganiu satysfakcji seksualnej przez nakładanie na siebie ubrania należącego do innej osoby
Hygrofilia - dewjacja w której bodźcami seksualnymi są wydzieliny ciała
Hyphephilia - dewiacja polegajaca na dotykaniu skory , wlosow , futra
K
Kandaulezizm - rzadko spotykana złożona dewiacja polegająca na łączeniu ekshibicjonizmu z masochizmem
Kazirodztwo - kontakty seksualne między spokrewnionymi osobami
Klaustrofilifobia - dewiacja w której satysfakcja seksualna jest osiągana dzięki współżyciu w zamkniętych pomieszczeniach
Kleptofilia - dewiacja w której satysfakcja seksualna jest osiągana w trakcie popełniania kradzieży.
Klismafilia - Typ dewiacji której satysfakcja seksualna jest osiągana poprzez wlewy doodbytnicze
Koprofilia - Dewiacja w której bodźcem seksualnym jest kał i czynnosci zwiazane z nim
Ksenofilia - rzadko spotykany typ dewiacji seksualnej w której satysfakcję seksualną daje kontakt z zupełnie obcym, nieznanym
L
Laktafilia - dewiacja w której bodźcem seksualnym są wydzielające mleko piersi
M
Masochizm - dewiacja seksualna, w której istotną cechą jest czerpanie rozkoszy seksualnej w związku z niezwykle silną uległością i podporządkowaniem się drugiej osobie
Moriaphilia - dewiacja polegajaca na odczuwaniu przyjemnosci seksualnej podczas opowiadania sprosnych dowcipow
Mysofilia - dewiacja w której bodźcem seksualnym jest brud (własny, partnera, otoczenia).
N
Narratofilia - dewiacja. w której rozmowy erotyczne prowokują wystąpienie reakcji seksualnej
Nekrofilia - dewiacja seksualna polegająca na podejmowaniu obcowania płciowego z osobą zmarłą
Nekrosadyzm - odmiana sadyzmu w jednej z jego krańcowych postaci. Szczególnie niebezpieczna dewiacja seksualna. Wyraża się śmiertelnym duszeniem
Nimfofilia - potrzeba seksualna bądź skłonność seksualna dojrzałego mężczyzny ukierunkowana na dziewczęta we wczesnym okresie dojrzewania
O
Oculophilia - fetysz zwiazany z oczami
P
Pediophilia - typ fetyszu zwiazany z lalkami
Phallophilia - fetysz zwiazany z duzym rozmiarem penisa
Pigmalionizm - osiąganie stanu podniecenia płciowego na widok zdjęć pornograficznych
Pirolagnia - wyzwolenie reakcji seksualnej na widok ognia; może być niespodziewanym, epizodycznym przeżyciem lub formą dewjacji prowadzącą do piromanii seksualnej
Podophilia - fetysz zwiazany ze stopami
R
Raptofilia - odmiana sadyzmu, polegająca na osiąganiu rozkoszy przez gwałcenie partnerów seksualnych
S
Sadomasochizm - współistnienie potrzeb, fantazji i pragnień sadystycznych i masochistycznych
Saliromania - Skojarzenie sadyzmu z fetyszyzmem, polegające na celowym brudzeniu innej osoby w celu wyzwolenia reakcji seksualnej
Siderodromofilia - odmiana dewiacji w której satysfakcję seksualną osiąga się przez współżycie w pociągach
Sitofilia - odmiana parafilii, w której satysfakcję seksualną osiąga się przez pobudzanie bodźcami wiążącymi się z jedzeniem
Skatologia telefoniczna - osiąganie satysfakcji seksualnej w czasie prowadzenia rozmów telefonicznych o obscenicznej treści
Somnofilia - zespół śpiącej księżniczki, przeżywanie satysfakcjonujących stosunków seksualnych jedynie podczas pozorowanego snu
Stygmatofilia - Szczególny pociąg do nakłuwania i/lub tatuowania siebie bądź partnera seksualnego, co warunkuje wyzwolenie reakcji seksualnej
Symforofilia - przeżywanie w wyobraźni klęsk i katastrof żywiołowych lub innych, w których cierpią i giną ludzie, co wywołuje satysfakcję seksualna
T
Transwestytyzm - tendencja do identyfikowania się z płcią przeciwną, przejawiająca się zwłaszcza w sposobie ubierania się i zachowania
U
Urolalia - obsceniczne słownictwo związane z moczem używane w obecności partnera
W
Wampiryzm seksualny - Skrajna postać fetyszyzmu, gdzie rolę fetysza pełni krew partnera. Satysfakcja seksualna osiągana jest najczęściej w wyniku nieszkodliwego ugryzienia lub zadrapania
Z
Zelofilia - typ dewiacji, w której satysfakcja seksualna jest osiągana wyłącznie na drodze fantazjowania
Zoofetyszyzm - Zaburzenia seksualne, polegające na osiąganiu satysfakcji seksualnej pod wpływem widoku partnerki seksualnej, ubranej w skórę lub futro zwierzęcia.
Zoofilia - rodzaj dewiacji seksualnej polegający na skierowaniu aktywności płciowej do zwierząt
Zoosadyzm - znęcanie się nad zwierzętami wywołujące reakcję seksualną
10 ANALOGII MIĘDZY MODEMAMI I KOBIETAMI
1. Próby połączenia zabierają całą wieczność!
2. Po pomyślnym nawiązaniu połączenia, nigdy nie wiadomo, kiedy połączenie zostanie niespodziewanie zerwane.
3. Nigdy nie ma pewności, czy kolejna próba połączenia skończy się pomyślnie.
4. Liczba parametrów potrzebnych do uruchomienia różnych modeli wprawia w zakłopotanie nawet najbardziej wytrawnych znawców tematu.
5. Każdy model ma zestaw reguł i parametrów koniecznych do nawiązania połączenia.
6. Standardy użytkowania zmieniają się bardzo często.
7. Prędkość komunikacji również.
8. Zawsze są bardziej zainteresowana komunikacją z kimś takim jak one same.
9. Kiedy już zaczną ze sobą gadać trwa to w nieskończoność.
10. Wydanie bezpośredniego polecenia nigdy nie skutkuje.
ANALIZA CHEMICZNA KOBIETY
Obiekt: Kobieta
Symbol: Ko
Odkryta przez: Adama
Masa Atomowa: Przeciętnie można się spodziewać 59, ale znane są izotopy wahające się od 50 do 80.
Występowanie: Nadwyżka ilości w obszarach miejskich.
Właściwości chemiczne:
Charakteryzuje się ogromnym powinowactwem ze zlotem (Au), srebrem (Ag), platyna (Pt) oraz szlachetnymi i półszlachetnymi kamieniami i minerałami.
Zdolna do absorbowania ogromnych ilości drogich substancji.
Potrafi nagle eksplodować pozostawiona sama z mężczyzną.
Nierozpuszczalna w płynach, jednak jej aktywność gwałtownie wzrasta przy nasyceniu etanolem (alkoholem).
Wytwarza ciśnienie przy odpowiednim stosowaniu.
Własności fizyczne:
Zazwyczaj pokryta zewnętrzna kolorowana powłoką.
Wrze bez powodu i zamarza bez przyczyny.
Roztapia się, jeśli ja odpowiednio traktować.
Gorzka, gdy jest używana niewłaściwie.
Zależnie od okoliczności, oscyluje pomiędzy postacią czystego krusząca a pospolitej rudy.
Zastosowania:
Zdobnicze, szczególnie w sportowych samochodach.
Najlepszy ze znanych reduktorów pieniędzy.
Potrafi pomoc w relaksie.
Testy:
Czysty egzemplarz, odkryty w jego naturalnym stanie, różowieje.
Zielenieje umieszczona obok cenniejszego okazu.
Wysoce niebezpieczna w niedoświadczonych rękach.
Posiadanie więcej niż jednego stałego egzemplarza jest niedopuszczalne.
' |
|
|
|
 |
Doradca

..

Dołączył: 27 Lis 2006 Posty: 25
Poziom: 3
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
|